Posted on

Spanie na dziko – wszystko, co musisz wiedzieć

Uwielbiamy wyprawowy dzień, który kończy się noclegiem na dziko. Noclegiem, z którym wiążą się dziesiątki opowieści, refleksji oraz zasad. Chcielibyśmy podzielić się z Wami naszym doświadczeniem i zaszczepić bakcyla właśnie takiego spędzania nocy. Zaczynamy!

Nasz nocleg, gdzieś nad Adriatykiem

Wpis ten podzielony będzie na kilka sekcji, z których każda będzie dotyczyła innego aspektu nocowania na dziko. Na końcu strony znajdziecie link do filmu na youtube, w którym (a jakże!) nocujemy na dziko. Będą też zdjęcia, anegdoty i porady. Postaramy się, aby te kilka minut lektury było zarówno mile, jak i pożytecznie spędzonym czasem.


Gdzie rozbić namiot, aby było bezpiecznie?

Zacznijmy od tego, że nie ma w 100% bezpiecznego miejsca. Gdy wybierasz nocleg poza campingiem, czy polem namiotowym musisz się liczyć z tym, że nagle cały plan może się posypać. Nawet najbardziej idealne miejsce może okazać się trasą nocnego biegu na orientację, który odbywa się raz na 10 lat. Powinniście jednak maksymalnie zminimalizować ewentualne niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo z przeróżnego źródła, które prawie nigdy nie zagraża Waszemu zdrowiu, życiu, czy sprzętowi, który macie ze sobą.

Jeśli Ty widzisz kogoś, ten ktoś może widzieć Ciebie.

Niby banalna sprawa, a pozwoli szybko ocenić, czy nad danym miejscem jest w ogóle sens się zastanawiać. Jeśli ktokolwiek jest w zasięgu Twojego wzroku to Ty możesz być w jego. My wychodzimy z założenia, że nasze miejsce na krótki biwak powinno być bezludne, najlepiej zupełnie. Oczywiście, istnieją wyjątki, nad którymi należy się zastanowić i przemyśleć dalsze działanie. Bo co zrobić, gdy zapadł już zmrok, namiot rozbity, a nad Twoim przepięknym brzegiem rzeki zaczął rozstawiać się wędkarz? Nasza rada: przywitaj się z nim i porozmawiaj. A tak w ogóle, to wędkarze często kradną te najlepsze miejscówki. Niestety

Ślady zwierząt? Sprawdź jakie.

Musisz wiedzieć, że tropy z rzadka mogą być przypadkowe. Możliwe, że ten zwariowany dzik przebiegł kiedyś w tym miejscu, bo spłoszył go rycerz, który hałasował zbroją. Niestety, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twoje miejsce na biwak już wcześniej upodobał sobie zwierzak. Świeże ślady mogą dowodzić, że zwierzęta pojawiają się tam, aby coś przekąsić, nie koniecznie Ciebie, albo chociażby mają tam łatwy dostęp do wody. Nie warto sprawdzać, czy pojawią się i tej nocy. No chyba, że lubisz śpiew dzika pod Twoim namiotem – swoją drogą, ciekawe doświadczenie, mieliśmy taką wątpliwą przyjemność podczas wyprawy Green Velo.

Ukształtowanie terenu i warunki atmosferyczne.

Pada, a Ty wpadłeś na genialny pomysł, aby rozbić się pod drzewem? Wybór jest prosty – w okolicy jest jedno drzewo, które znakomicie przyciąga pioruny. To skrajny przypadek, ale pamiętaj, że z burzą nie ma żartów i warto się dobrze przygotować, gdy jest prawdopodobieństwo spotkania się z nią w nocy. Warto też schować się przed wiatrem, który może w znaczącym stopniu zakłócić Twój sen. Pamiętaj też, że koryto rzeki, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie, może w krótki czasie zmyć cały Twój biwak. Tak jak pisałem, nigdy nie jest w 100% bezpiecznie i należy wybierać mniejsze zło, a czasem presja czasu jest spora. A poniżej fotka, gdzie przekonaliśmy się na czym polega systematyczne sprawdzanie poziomu wody.

Okolice jeziora Garda

Czy to w ogóle legalne?

Temat legalności nocowania na dziko wraca jak bumerang za każdym razem, gdy opowiadamy o naszym sposobie podróżowania. W żadnym z państw, w których nocowaliśmy na dziko nie było to zgodne z prawem. W Europie jest niewiele takich miejsc, tu można wywołać Rumunię, Szwecję, czy Norwegię, gdzie to wygląda o wiele lepiej. Nawet w Polsce nie możesz tak po prostu rozbić namiot, gdzie tylko się Tobie podoba. Od niedawna Lasy Państwowe wyznaczyły specjalny obszar do takiego spędzania wolnego czasu. A więc, czy warto ryzykować? Zdecydowanie.
Ale minimalizując prawdopodobieństwo otrzymania mandatu.

Jeśli się zastanawiasz, czy ktokolwiek, kiedykolwiek zaburzał noc śpiących w namiocie, gdzieś na polanie, czy nad rzeką, to odpowiedź jest jedna: oczywiście! Nam również przytrafiła się historia, gdzie do naszego obozowiska zawitała policja i zadawała bardzo podchwytliwe pytania. Zaczęło się od “Ilu Was tu jest?” – przed jedynym namiotem w okolicy stały dwa rowery. Wszystko działo się na Słowenii, kilka kilometrów od jeziora Bled. Groził nam mandat 200 euro na osobę – wytłumaczyliśmy jednak, że to jednorazowy nocleg, rozbiliśmy się wieczorem, a zbieraliśmy się o 7 rano, nie było śmieci, ogniska, żadnej ingerencji w otoczenie. Zakończyło się na pouczeniu. Ale potwierdziło parę zasad, których TRZEBA przestrzegać.

Jedyne, co może pozostać po Twoim biwaku to wygnieciona trawa.

Można myśleć, że to oczywiste – trzeba po sobie posprzątać. Jeśli jeździsz rowerem, czy wędrujesz pieszo wiesz z pewnością, że bywa różnie. Wszędzie można spotkać prezenty pozostawione po poprzednikach. My zawsze zabieramy za sobą śmieci, nawet jeśli wiąże się to z kilkukilometrową podróżą z workiem na bagażniku. Nie łamiemy drzew, aby rozpalić ognisko (swoją drogą, gdy nocujemy w nieznanej okolicy, baaaaaardzo rzadko rozpalamy ogień). Zasada jest prosta – zostaw miejsce w takim stanie, jaki był, gdy tam dotarłeś. Gwarantuję, będzie to miało wielki wpływ na ewentualne negocjacje z policjantem, który zapuka do Twojego namiotu.

Nie rozciągaj biwaku w nieskończoność.

Kolejna prosta zasada, która może mieć ogromne znaczenie. Rozbijaj się o zachodzie Słońca, zwijaj biwak przy wschodzie Słońca. Nie mam na myśli tego, że musisz szybko uciekać z miejsca, w którym nocowałeś i odpoczywać dopiero, gdy zrobi się ciemno. Spróbuj skrócić czas, w którym masz rozbity namiot – to ten fakt determinuje zainteresowanie przechodniów, którzy ochoczą mogą poinformować władze (szczególnie, gdy sami prowadzą agroturystykę, w której możesz się zatrzymać i zapłacić im za rozbicie namiotu w ogrodzie).

Sandomierski wschód Słońca

Okej, to jak wybrać dobre miejsce?

Dla nas, dobre miejsce na nocleg nie musi spełniać wszystkich powyższych zasad – jeżeli tak miałoby być to nigdy byśmy nie rozbili namiotu. Często jest coś nie tak, ale podczas poszukiwań mamy kilka wskaźników, które dotyczą dodatkowych plusów miejscówki. Zacznijmy od tego, że nasze wybieranie odpowiedniego skrawka ziemi prawie zawsze jest spontaniczne. Spoglądamy na zegarki, a tam wskazówki zbliżają się do 18-19. To odpowiedni czas, aby zerknąć na mapę i wstępnie określić obszar docelowy.

Daleko od budynków, blisko do wody.

Patrząc na mapę musi być zielono i niebiesko. Super, jeśli rozbijemy namiot blisko czystej wody, takiej, w której możemy się wykąpać. Dzięki temu mamy wszystko – łazienka i zmywarka w jednym. Odpoczynek, samo przebywanie nad jeziorem, rzeką, czy morzem buduje klimat. Słońce wstaje i zachodzi jakoś tak piękniej, a fale rozbijające się o brzeg przygrywają do snu. Wreszcie, jeśli jesteś daleko od budynków i sztucznego oświetlenia, niebo wygląda oszałamiająco. Oklepany frazes, mówiący o magii podczas noclegu pod milionem gwiazd, ma sobie więcej prawdy niż 2+2=4. Takie dzikie miejsca mogą nieść ze sobą jeszcze więcej gwiazd – w Chorwacji niejednokrotnie pod nasz namiot zawitały świetliki, które skutecznie poprawiały nam humor po długim dniu kręcenia.

Nasza wymarzona dzicz

Masz problem ze znalezieniem miejsca? Zapukaj do drzwi.

Musisz być przygotowany na to, że nie znajdziesz miejsca. Zrobi się ciemno, będziesz pośrodku niczego, gdzie rozbicie namiotu nie wchodzi w grę. Nie tylko dlatego, że jest niebezpiecznie, ale po prostu – błoto, skały, ogrodzenia z każdej strony drogi. Możesz pomyśleć, że jest źle, ale musisz wiedzieć – ludzie są dobrzy. Większość będzie chciała Ci pomóc, serio. I to nie tylko księża – pierwszym pomysłem może być zawitanie na plebanii. Nigdy nie zdarzyło się nam, aby ksiądz nam nie pomógł. Nie zawsze to były salony z przepysznym jedzeniem i piciem, zdarzało się również miejsce w sadzie – za każdą pomoc jesteśmy wdzięczni i szczęśliwi. Zapukaj do drzwi gospodarstwa, obok którego przejeżdżasz. Zagadaj ludzi w sklepie, barze, czy na ulicy. Daję sobie rękę uciąć, że znajdziesz przyjazną duszę. Taką jak my w Austrii, gdzie rozbiliśmy namiot w ogrodzie właścicielki restauracji. W ogrodzie z dostępem do basenu i z możliwością korzystania z łazienko.

Tak, to się wydarzyło. Namiot z basenem!

Wystarczy. Z pewnością niejednokrotnie powrócimy do tematu nocowania na dziko w namiocie, ale na ten moment wystarczy. Poruszone zostały najważniejsze, naszym zdaniem, aspekty tego specyficznego sposobu spędzania nocy. Mamy nadzieję, że te proste rady spowodują, że Twoja przygoda będzie jeszcze lepsza, a może namówią Cię do tej przygody. Bo co jest piękniejsze niż obcowanie z naturą, w dzikich miejscach, ze śpiewem ptaków i rozbijających się fal, gwiaździstym niebem i poczuciem wolności. A teraz zapraszamy na film z naszej ostatniej wyprawy rowerowej przez Europę – z noclegami na dziki oczywiście.

Pozdrawiamy, Loverowi

ZAJRZYJ NA NASZ PATRONITE

1 Comment

  1. Bardzo dziękuje za dotychczasowe filmy z waszych podróży, a także za informacje zamieszczane na blogu. Są dla mnie inspirujące. Jak możecie, to napiszcie kilka słów o używanym sprzęcie i rowerach, jak się spisały.
    Pozdrawiam i życzę wielu przejechanych wspólnie kilometrów.
    Włodek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *